Zakaz narzekania wprowadza coraz więcej szkół w Polsce. Jest to odpowiedź na zmiany ustrojowe jakie zaszły w naszym kraju po 2015 roku. Z jednej strony pedagodzy głowią się jak nie dopuścić do tego by polityka konfrontacji i dzielenia społeczeństwa, nie przenosiła się do szkół. Z drugiej strony dotychczasowy system wychowawczy zdeaktualizował się, a naszą edukację czekają poważne zmiany systemowe.

 

Odrzucenie filozofii liberalnej

Główną zmianą jaka zaszła w Polsce po 2015 roku jest odrzucenie filozofii liberalnej. Model liberalnego wychowania bezstresowego chwilowo został odrzucony i powstało zapotrzebowanie by zastąpić go bliżej nie określonymi poprawnymi wartościami chrześcijańskimi. Trudno jest je tak zdefiniować bo w Polsce monopolistyczną pozycję w tym zakresie ma kościół katolicki. Brak jest wspólnego ekumenicznego przesłania, na którym można byłoby budować edukację młodzieży uwzględniającą wartości wszystkich kościołów chrześcijańskich, jak również modele uniwersalne. Do tego ciągle etykę i filozofię przeciwstawia się lekcjom religii. Zamiast uczyć młodzież myślenia, podejmowania samodzielnych wyborów, poznawania poglądów i kultury różnych mieszkańców naszej planety, ciągle oferuje im się klasówkę z modlitw i straszy ideologią Gender, czy LGBT. W skrajnych przypadkach kilkuletnie dzieci zmuszane są do oglądania płodów ludzkich usuwanych podczas aborcji.

 

Bezstresowe wychowanie

Przez wiele dekad ubiegłego wieku, panaceum na wszystkie problemy wychowawcze, a co za tym idzie choroby emocjonalne miał być model wychowania bezstresowego. W Polsce pomysł na propagowanie tej formy wychowania pojawił się dopiero w latach dziewięćdziesiątych jako alternatywna metoda wychowawcza do poprzednich „socjalistycznych” metod. Podobnie jak na zachodzie wychowanie bezstresowe polegało głównie na ograniczeniu wpływu rodziców na rozwój dziecka. Danie dzieciom więcej swobody, wzmocnienie ich ochrony przed rodzicami, wymuszenie postaw tolerancyjnych w rodzinach. To były główne tezy tego liberalnego modelu. Pod pojęciem wychowania bezstresowego przewijało się kilka, często sprzecznych ze sobą metod wychowawczych. Do jednych z najmodniejszych i najbardziej popularnych należy pajdocentryzm.

 

Pajdocentryzm

Pajdocentryzm (gr. παιδι – dziecko, łac. centrum – środek) jest metodą wychowawczą, która główną rolę w kształtowaniu dziecka oddaje jego wrodzonym zdolnościom. Rola rodziców w procesie wychowawczym jest ograniczona jedynie do sprawowania opieki w jego „autonomicznym” rozwoju. Rodzice powinni wspierać jedynie jego własne upodobania, a nie kreować, czy kształtować narzuconą mu edukację. Pajdocentryzm podobnie traktuje szkołę i nauczycieli. Marginalizuje całkowicie rolę obowiązkowej edukacji w życiu dziecka. Zaleca eliminację systemu motywowania dziecka, przez zakaz udzielania nagan i pochwał. Zgodnie z tą metodą dzieci w najmłodszych klasach dostają jedynie oceny opisowe lub buźki.

Pajdocentryzm miał ograniczyć chorobliwie ambicje rodziców. Nadmierne oczekiwania co do sukcesów edukacyjnych swoich pociech. Taka presja rodziców była głównym źródłem depresji u dzieci. Niestety koniec XX wieku i początek XXI wiek to era sukcesu wyłącznie najsilniejszych jednostek. W sposób naturalny powstał wyścig szczurów. Zadaniem edukacji jest dostarczać światu wyłącznie zwycięzców.

 

Rodzina bez przemocy

Z pewnością sukcesem wychowania bezstresowego było częściowe ograniczenie przemocy w rodzinach. Stworzenie podmiotowego, równoprawnego funkcjonowania dzieci, jako partnerów współuczestniczących w życiu domowym i w swojej edukacji. Pamiętajmy, że jeszcze w połowie XX wieku w wielu europejskich szkołach były rózgi, którymi nauczyciel miał prawo karać ucznia. Obecnie klaps, czy krzyk na dziecko są zakazane, a nawet karalne. Dziecko może zgłaszać organom ścigania każdy nawet najdrobniejszy przejaw przemocy. Niestety to prowadzi do kolejnej patologii. Rodzice boją się pomówień ze strony dziecka i są zakładnikami jego kłamstw (Szwecja).

Zerwanie więzi rodzinnych

W efekcie ta bezstresowa metoda wychowawcza zburzyła tradycyjny model rodziny. Wprowadziła elementy prowadzące do rozkładu więzi rodzinnych i alienacji jej członków. Doszło do zaniku wielopokoleniowych domów rodzinnych i atomizacji życia. Pojawili się seniorzy, o których dzieci i wnukowie zapomnieli. Wyrosło pokolenie, które w swoim życiu kieruje się jedynie doczesnymi, egoistycznymi potrzebami. Jest ono niezdolne do opieki nad swoimi rodzicami i do wychowania własnego potomstwa. Tradycyjne wartości religijne, zwłaszcza chrześcijańskie straciły na znaczeniu.

 

Anarchia wartości, utrata tożsamości

Na odrzucenie wartości chrześcijańskich miało wpływ kilka czynników. Przede wszystkim na zachodzie mamy do czynienia ze źle rozumianą poprawnością międzykulturową wynikającą z dużej ilości imigrantów. Zakazane są w miejscach publicznych symbole religijne, a nawet państwowe. W wielu szkołach zabronione jest wieszanie krzyży, czy flag państwowych. W małżeństwach mieszanych dzieci nie mogą być zmuszane do religii wyznawanej przez jednego z małżonków.

Z drugiej strony mamy dualizm światopoglądowy w szkołach. Lekcje religii nie podlegają żadnej kontroli przez kuratorów oświaty, co prowadzi do nadużyć. Młodzi ludzie muszą ciągle dokonywać wyborów między empirycznym, a wyznaniowym postrzeganiem świata. To powoduje relatywizację rzeczywistości.

Brak akceptowanych przez wszystkich, wspólnych wzorców wychowawczych prowadzi do anarchii wartości.

Wyborów nie ułatwia internet.

 

Internet

Internet jest dziś podstawowym źródłem informacji. To znaczące osiągnięcie informatyczne, ale i wielkie zagrożenie dla społeczeństwa. W Internecie każdej informacji naukowej, przepisowi prawa, ustawie, regule, prawdzie historycznej, przeciwstawia się antytezę nie popartą żadnymi dowodami, lub wspieraną pseudo dowodami. Niemal każdemu stwierdzeniu, opartemu o badania naukowe, towarzyszy informacja, że jest to nieprawda. Dla nieprzygotowanej osoby, informacja pozytywna i negatywna mają taką samą wartość. To jest groźne. Wpływa na kształtowanie postawy sceptycznej, polegającej na powszechnym podważaniu i negowaniu wszystkiego co nas otacza. Najbardziej podatne na przyjmowaniu takiej postawy są dzieci.

Dzieci uczą się agresji i postaw sceptycznych

Jak wykazują badania wśród dzieci masowo pojawia się sarkazm, sceptycyzm i autoagresja. Poradnie i szpitale psychiatryczne pękają w szwach. To prowadzi do totalnej zapaści służby zdrowia w zakresie leczenia młodych ludzi z problemami emocjonalnymi i nerwicami. Doszło do tego, że dzieci po próbach samobójczych, będące w złej kondycji psychicznej, w permanentnym stresie, muszą czekać na kontakt z psychiatrą, czy hospitalizację kilka tygodni! Nie są prowadzone statystyki jaki procent z tych dzieci w tym czasie dokona skutecznych samobójstw.

 

Sceptycyzm

Możliwość uzyskania jakiejkolwiek obiektywnej wiedzy, naukowo wiarygodnej i uzasadnionej, jest od wieków poddawana wątpliwościom przez doktrynę nazwaną sceptycyzmem. Co gorsza wyznawcy tej doktryny podważają elementarną zdolność człowieka do przyjęcia naukowych wartości. Ta destrukcyjna postawa została opisana już w I i II wieku naszej ery. Sekstus Empiryk uważał, że postawa sceptyczna jest wywołana naturalnym ruchem obronnym umysłu człowieka przed nieznanym. Sceptyk broni się przed narzucaną mu wiedzą, którą nie jest w stanie zgłębić i poznać. Postawa sceptyczna daje mu poczucie bezpieczeństwa.

Skoro postawa ta wynika bezpośrednio z ułomności umysłu sceptyka to dlaczego pojawiła się w XXI wieku, gdy mamy taki rozwój nauki, a przede wszystkim nieograniczony dostęp do informacji?

 

Izostenia

Przyczyną powrotu do zjawiska powszechnego sceptycyzmu jest izostenia, istnienie równosilnych, sprzecznych ze sobą prawd. Każdemu twierdzeniu można przeciwstawić odmienne, które wydaje się równie prawdziwe. W internecie wypowiedź lekarza z wieloletnim doświadczeniem jest traktowana tak samo jak negacja domorosłego hejtera wykonującego swoją pracę na zamówienie mocodawców kłamstwa, czy zwykłego idioty produkującego fake newsy dla uzyskania lajków od jemu równych „intelektualistów”.  Dzieci są podatne na izostenię, ale wywołuje to w ich umysłach poważne zmiany. Zauważają, że każde wyrażenie opinii, czy własnego zdania może być natychmiast wyśmiane. Lepiej jest milczeć. Nie pokazywać swojego osobistego oblicza, bo grozi to hejtem w internecie.

Im mniej o tobie wiedzą…

Sceptycyzm pozbawia dzieci zdolności do samodzielnej oceny informacji, którymi są bez przerwy bombardowani. Pojawiają się takie cechy jak:

epoche – wyłączenie świadomego udziału w poznawania świata,

apatheia – niewrażliwość na otoczenie,

afazja – alienacja z otoczenia, której często towarzyszy małomówność.

Modelowy przykład takiej postawy jest pokazany w filmie „Ucieczka w milczenie” z 2004 roku.

 

Pierwszy sygnał do podjęcia leczenia

Postawa sceptyczna jest naturalną ucieczką dziecka od rzeczywistości. Umożliwiającą chwilową stagnację stanu psychicznego. Dziecko na swój sposób próbuje opanować własną depresję. Kondycja zdrowia sceptyka przez jakiś czas nie ulega zmianom. W tym czasie dziecko słabo się uczy, ucieka z zajęć szkolnych, nie ma przyjaciół, jest małomówne, a w jego wypowiedziach przejawia się sarkazm. Czasem takie dziecko jest agresywne, z dużą huśtawką nastrojów.  Dla rodziców i pedagogów jest to najlepszy moment do należytego zdiagnozowanie problemu i podjęcia właściwego leczenia dziecka, zanim pojawi się u niego autoagresja.

 

Autoagresja

Kolejnym etapem depresji u dzieci są różnego rodzaju choroby psychiczne prowadzące w końcu do autoagresji. Nie radząc sobie z problemami, gdy postawa sceptyczna już nie pomaga, swoją niemoc i agresję dziecko kieruje przeciw sobie. W ich życiu pojawia się alkohol, narkotyki, dopalacze. Potem dochodzi do samookaleczeń i prób samobójczych. W ten sposób dziecko manifestuje swój stan psychiczny. Najczęściej odpowiedzią na te problemy jest wykluczenie go na margines społeczności. To efekt braku systemu pomocy psychiatrycznej dla dzieci, ze strony służby zdrowia.

Zamiast pomocy następuje dalsze pogłębienie ich choroby.

 

Poszukiwanie nowego modelu edukacji

„Pozwól dzieciom błądzić i radośnie dążyć do poprawy,

Dzieci chcą się śmiać, biegać, swawolić. Wychowawco, jeśli dla ciebie życie jest cmentarzem, pozwól im widzieć w niem łąkę. Sam we włosienicy, bankrut doczesnego szczęścia, czy pokutnik ofiarny, miej mądry uśmiech pobłażania(…)

Mów dziecku, że jest dobre, że może, że potrafi.”  – Janusz Korczak.

By zapobiec pogłębiającym się problemom dzisiejszej młodzieży z pewnością potrzebne są przemyślane zmiany w systemie wychowawczym. Konieczne jest zerwanie z antagonizmami wynikającymi z alternatywnych modeli rodzin. By wypracować wspólny model wychowawczy potrzebny jest ekumeniczny dialog międzyreligijny, oraz dopuszczenie do niego przedstawicieli rodzin uznających jedynie wartości uniwersalne. Dzieci powinny więcej czasu poświęcać nauce filozofii i etyki jako podstawy naszej cywilizacji. Elementy różnych religii powinny być wykładane równolegle, umożliwiając dzieciom dokonywanie międzyreligijnych porównań w duchu ekumenicznym. Odkrywanie różnic w dogmatach i postawach wiary wzbogaci ich światopogląd nie odbierając im tożsamości religijnej. To z pewnością taka edukacja ułatwiłaby współistnienie w społeczeństwie wielokulturowym i wieloreligijnym z jakim już mamy do czynienia.

Sceptycyzm naukowy

Również sam system edukacji powinien być dostosowany do XXI wieku. Skoro internet jest nieograniczonym i niekontrolowanym źródłem wiedzy należy uczyć młodzież korzystania z niego. Trzeba nauczyć dzieci oddzielania wiedzy naukowej od zwykłych fake newsów z pogranicza pseudonauki. Uzbroić ich czujność i zdolność kontrolowania wiarygodnych metod badawczych jakimi posłużył się autor informacji. To samo dotyczy religii. Źródłem wiary nie może być jedynie subiektywna interpretacja wiary jakiegoś księdza, mułły, czy rabina, ale Pismo Święte, Koran czy Tora.

Może zamiast szukać modeli zagranicznych należałoby sięgnąć do Janusza Korczaka, wybitnego pedagoga i autora książek dla dzieci. Ten stracony w Treblince, bezsporny autorytet, zostawił nam wiele przemyślanych modeli wychowania dzieci. Opisywał je w swoich publikacjach: Jak kochać dziecko, Prawo dziecka do szacunku, Sam na sam z Bogiem, Kiedy znów będę mały i Pedagogika żartobliwa.

Zakaz narzekania

Pierwszym krokiem do tworzenia nowej edukacji dzieci może być „zakaz narzekania” w szkołach, a potem na całym świecie. To spontaniczny, oddolny pomysł, który pojawił się w wielu szkołach w Polsce. Polacy lubią narzekać. To nasza cecha narodowa.

Na popularne pytanie : „-How are you?” niemal na całym świecie jest tylko jedna odpowiedź „-Fine!”.

Niemal na całym, ale nie w Polsce!

U nas na pytanie „co u ciebie słychać”, „jak się czujesz” pojawia się cała litania problemów, jakie przygodnie zagadnięty, chce obwieścić całemu światu.

To trzeba zmienić!

 

Nerwica natręctw

Marek Juraszek szczeciński psychiatra uważa, że chroniczne biadolenie jest jednym ze źródeł problemów psychicznych, apatii, stresu, nerwicy, a zwłaszcza nerwicy natręctw. Trzeba wykształcić pokolenie, które będzie podchodzić do życia optymistycznie, niezależnie od doczesnych problemów. Ten kto ciągle narzeka psuje nie tylko sobie samopoczucie i układ nerwowy. Jego narzekanie jest jak choroba zakaźna wywołująca wśród słuchających podobne objawy. U nich także pojawia się skłonność do uczestnictwa w zbiorowym narzekaniu. Chroniczne narzekanie tak głęboko drenuje mózg, że z czasem u chorego pojawiają się obsesyjne natrętne myśli, nawet bez kontaktu z drugą osobą.

Może szkoła jest miejscem, gdzie można zapoczątkować zmiany w naszym społeczeństwie. Wykształcić u młodych ludzi odruch obronny przed powszechnym biadoleniem.  Z pewnością byłby to pierwszy krok w dobrym kierunku.

Może i my dbając o nasze zdrowie psychiczne wprowadźmy zakaz narzekania i obmawiania innych w naszym otoczeniu!

 

„smettila di lamentarti” – „nie narzekaj” opaska, którą nosi papież Franciszek (fot. noecom.it)

Udostępnij:
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Facebook
Facebook
Admin

Written by Admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.