Podstawowym elementem podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) jest lekarz pierwszego kontaktu, czyli lekarz rodzinny. Początki medycyny rodzinnej sięgają lat siedemdziesiątych. Wówczas uznano, że potrzebne jest kształcenie lekarzy specjalizujących się w udzielaniu podstawowej opieki zdrowotnej chorym, w przychodniach tam, gdzie mieszkają. Była z tym związana rejonizacja chorych zgodnie z miejscem zamieszkania lub pracy, w przypadku przychodni przyzakładowych i resortowych. W ramach tych przychodni w miarę możliwości funkcjonowały również przychodnie wydzielone „D” – dla dzieci (zdrowych i chorych) oraz „K” – ginekologiczne z rozbudowaną formą przygotowywania kobiet do porodu.

 

Kim jest lekarz rodzinny?

Lekarze zarządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 1983 roku uzyskali możliwość robienia specjalizacji w zakresie lekarza rodzinnego pracującego w podstawowej opiece zdrowotnej. W 1992 roku odbyło się spotkanie założycielskie Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, które wyznaczyło rolę lekarzy rodzinnych do sprawowania kompleksowej opieki zdrowotnej, pełniącego funkcję lekarza pierwszego kontaktu. Dwa lata później na podstawie konsultacji Minister Zdrowia wydał jednolity tekst zarządzenia regulujący tę kwestię.

Lekarz rodzinny to lekarz ze specjalizacją

W chwili obecnej lekarze rodzinni to lekarze ze specjalizacją z medycyny rodzinnej i specjaliści II stopnia medycyny ogólnej. W ten sposób lekarze pierwszego kontaktu zostali docenieni w systemie lecznictwa własną specjalizacją. Po II Wojnie Światowej, gdy było brak lekarzy funkcję lekarza w przychodniach rejonowych pełnili felczerzy. Byli to wykształceni w latach pięćdziesiątych absolwenci liceów felczerskich. Włączeni w system podstawowej opieki zdrowotnej szybko stali się podstawowymi lekarzami pierwszego kontaktu. Brak dogłębnej wiedzy lekarskiej zastępowało u nich doświadczenie zdobywane z latami. Felczerzy długo byli niezastąpionymi lekarzami zarówno w miastach jak i w poradniach na prowincji. W latach sześćdziesiątych zaczęto likwidować licea felczerskie, ale wykształceni wówczas lekarze-felczerzy jeszcze długo pracowali w przychodniach osiedlowych i wiejskich. Dopiero w 2005 roku, czyli 40 lat po zamknięciu liceów felczerskich doprecyzowano i znacznie ograniczono możliwości ich pracy w służbie zdrowia.

 

 

Mieli oni wyuczone różne (dziś nazwalibyśmy niekonwencjonalne) metody leczenia. Przykładowo leczenie anginy pędzelkowaniem gardła pioktaniną.

Trzy lata temu (w roku 2015) w Polsce żyło jeszcze 909 felczerów, a w zawodzie nadal pracowało 252 z nich (w wieku ponad 70 lat). Widać, że felczerzy długo cieszyli się i cieszą zaufaniem pacjentów.

Współcześnie lekarze POZ są oczywiście dużo lepiej wykształceni. W potocznej opinii są to lekarze, którym nie udało się zdobyć intratnej specjalizacji. Nic bardziej błędnego. Spora grupa z nich ma specjalizację i to nie jedną. Pracują nie tylko w przychodniach ale i szpitalach. Rola lekarzy rodzinnych jest bardzo ważna w leczeniu pacjentów, a przede wszystkim w diagnozowaniu ich chorób.

Badajmy się regularnie

Nie mamy w zwyczaju chodzić do przychodni i badać się regularnie. Zapisujemy się do lekarza rodzinnego jak jesteśmy przeziębieni lub gdy dzieje się coś niepokojącego. O ile przeglądy samochodów, zwłaszcza starszych, robimy obowiązkowo co roku to o przeglądach naszego zdrowia zapominamy. W czasach PRL-u obowiązkowe badania okresowe były bardzo ważnym elementem w diagnozowaniu wielu chorób. Teraz tylko od doświadczenia lekarza rodzinnego i jego intuicji zależy czy u odwiedzających go sporadycznie chorych wychwyci problemy zdrowotne przebiegające bezobjawowo. Dlatego wybór przychodni POZ jest bardzo ważne dla naszego zdrowia.

 

Jak wybrać przychodnie POZ?

W wyborze przychodni POZ nie jest tak ważne zaplecze specjalistów jak bliskość od naszego miejsca zamieszkania i łatwość zapisu do lekarza pierwszego kontaktu. Co z tego, że lekarz w przychodni POZ ma bardzo dobre opinię skoro na wizytę do niego trzeba czekać tydzień, albo dłużej. Lekarz na rejonie musi być dostępny od ręki, a wizyta u niego nie może oznaczać stania w całodziennej kolejce. Do tego przychodnia POZ musi być blisko naszego miejsca zamieszkania. Przychodnia w której się leczymy jest na dłuższy czas. Będziemy do niej chodzić nie tylko jak dobrze się czujemy, ale również podczas choroby. Być może będziemy musieli również skorzystać z wizyty domowej lekarza. Przychodnie „które się cenią” z góry wyznaczają sobie promień wykonywania takich wizyt domowych, zwłaszcza położnej.

 

Oprócz tego w przychodni POZ powinna być na miejscu pielęgniarka robiąca zastrzyki (również w domu), czy pobierająca krew lub odbierająca mocz do analizy. Dobrze by było na miejscu EKG. Ważne są również detale typu wypisywanie leków na telefon, apteka na miejscu itp. Jeżeli planujemy dziecko musimy też zabezpieczyć wizyty domowe położnej. Nie musi to być przychodnia publiczna. Może to być całkiem mała, ale dobrze zorganizowana przychodnia prywatna składająca się tylko z kilku pomieszczeń.

Na szczęście nie musimy już nosić do przychodni zaświadczeń, że jesteśmy ubezpieczeni. System e-WUŚ przez Internet potwierdza prawa pacjenta do darmowych świadczeń w ramach NFZ.

 

Czym zajmuje się lekarz rodzinny?

Rolą lekarza pierwszego kontaktu nie jest jedynie przepisywanie leków, które zalecił nam specjalista. Przy dobrym lekarzu w POZ wizyty u specjalisty możemy ograniczyć do kilku w roku. To nasz lekarz rodzinny koordynuje wszystkie leki, które zażywamy. Zleca potrzebne badania tak by być odpowiednio przygotowanym na wizytę u specjalisty. To lekarz pierwszego kontaktu decyduje kiedy powinniśmy zacząć leczenie u specjalisty. Taka wizyta jest jak normalna konsultacja między lekarzami. Lekarz rodzinny wydaje nam jakąś diagnozę i oczekuje konsultacji ze specjalistą. Podobnie jest w przypadku skierowania do szpitala. Widząc coś bardzo niepokojącego w naszym zdrowiu lekarz pierwszego kontaktu wzywa Pogotowie Ratunkowe lub daje nam skierowanie do szpitalnej izby przyjęć. Troskliwy lekarz rodzinny poradzi nam jakiego specjalistę wybrać, lub jaki szpital będzie najlepszy w naszych dolegliwościach.

Niestety chorzy wymuszają na lekarzach skierowania do szpitali. Czynią to z uwagi na błyskawiczne i darmowe badania jakie przeprowadzą nam w szpitalu na izbie przyjęć. To jest przyczyną wielu nieporozumień. Lekarze w szpitalnej izbie przyjęć wykonują w ten sposób to co powinny wykonywać przychodnie POZ. Występuje przez to u niektórych pracowników szpitalnych mało profesjonalne lekceważenie skierowań od lekarzy rodzinnych. Niejednokrotnie tragiczne w skutkach.

 

 

Rola pomocy świątecznej i nocnej

Niestety, dostępność do przychodni POZ i lekarza rodzinnego nie jest całodobowa. Nawet prywatne wizyty, po godzinach, nie zapewnią nam całodobowej i świątecznej opieki. Dlatego po godzinach pracy placówek POZ ochronę naszego zdrowia zapewniają nam placówki świadczące pomoc medyczną w formie pomocy świątecznej i nocnej. Pomoc ta jest udzielana również w postaci wizyt domowych. Z takiej pomocy powinniśmy korzystać wyłącznie przy nagłych, poważnych dolegliwościach, pogorszeniu stanu zdrowia, a także w przypadku potrzeby pomocy w zachowaniu ciągłego leczenia. Lista takich poradni jest dostępna w naszym NFZ. Zapewniają nam opiekę medyczną od poniedziałku do piątku w godz. 18-8 dnia następnego oraz całodobowo w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy. Z takiej pomocy możemy skorzystać bez względu na miejsce zamieszkania, nawet gdy mieszkamy w innym województwie, a jesteśmy jedynie przejazdem (nie ma rejonizacji).

Za bezzasadne wezwanie pogotowania grozi kara

Największym błędem jest nieuzasadnione wzywanie Pogotowia Ratunkowego tel. 112 lub 999. Jak informują ratownicy z Pogotowia Ratunkowego skala nieuzasadnionych wezwań wynosi blisko 75 % przypadków. Ludzie masowo okłamują operatorów Pogotowia. To też osłabia ich czujność. Można to tłumaczyć niezrozumieniem zasad funkcjonowania służby zdrowia, utrudnieniami w dostępie do źle wybranej przychodni POZ, czy też nadmiernymi obciążeniami w funkcjonowaniu nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.

W efekcie, ratownicy jeżdżą do grypy, czy bólu gardła, kiedy naprawdę potrzebujący nie mogą się doczekać ratunku. Przypominamy, że za bezpodstawne wezwanie karetki Pogotowia Ratunkowego grozi mandat w wysokości 1500 złotych, a nawet sprawa karna w sądzie. Chodzi o przypadki, gdy nieuzasadnione wezwanie spowodowało, że karetka nie dojechała tam, gdzie była naprawdę potrzebna.

Jak sama nazwa mówi, Pogotowie Ratunkowe służy wyłącznie ratowaniu życia ludzkiego. Zanim wybierzemy telefon alarmowy 112 czy 999 odpowiedzmy sobie czy mamy do czynienia z jednym z tych przypadków:

  • utrata przytomności
  • zaburzenia świadomości
  • wypadki komunikacyjne
  • drgawki
  • nagły, ostry ból w klatce piersiowej i zaburzenia rytmu serca
  • nasilona duszność
  • nagły ostry ból brzucha
  • uporczywe wymioty zwłaszcza z domieszką krwi
  • masywny krwotok z dolnego odcinka przewodu pokarmowego, masywny krwotok z dróg rodnych
  • gwałtownie postępujący poród
  • ostre i nasilone reakcje uczuleniowe (wysypka, duszność) będące efektem zażycia leku, ukąszenia, czy użądlenia przez jadowite zwierzęta
  • zatrucia lekami, środkami chemicznymi czy gazami
  • rozległe oparzenia
  • udar cieplny
  • wyziębienie organizmu
  • porażenie prądem
  • podtopienie lub utonięcie
  • agresja spowodowana chorobą psychiczną
  • dokonana próba samobójcza
  • upadek z dużej wysokości
  • rozległa rana, będąca efektem urazu

 

 

Przykład z życia

O tym kim jest lekarz rodzinny i jaka jest jego rola uświadomiliśmy sobie z przypadku jednego z naszych znajomych. Jest on pracoholikiem. Nigdy się nie leczy, a ponieważ ma własną firmę nigdy nie potrzebował zwolnienia lekarskiego, przez co całkowicie unikał lekarzy. Jedyne po co chodził do przychodni POZ to po leki na cukier i ciśnienie. (Kilkanaście lat temu lekarz rodzinny wykrył u niego zespół metaboliczny i cukrzycę nieinsulinową i skierował do poradni diabetologicznej.) Poza tym od kilku lat regularnie szczepi się w swojej przychodni przeciw grypie. Podczas ostatniego szczepienia lekarz rodzinny przy kontroli stanu zdrowia zauważył nieprawidłową pracę serca. W przychodni na miejscu wykonano EKG, które również wyszło niepokojąco. Dlatego „na cito” lekarz rodzinny dał mu skierowanie do szpitala, gdzie na izbie przyjęć kardiolog potwierdził obawy lekarza z przychodni. Zastosowano kilka sposobów pozbycia się dolegliwości i za trzecim razem, po trzech pobytach w szpitalu udało się (chyba na stałe) wyleczyć go z dolegliwości. Jak zgodnie stwierdzili doświadczeni kardiolodzy, gdyby nie intuicja i diagnoza postawiona przez lekarza pierwszego kontaktu na 70 % miałby w ciągu pół roku udar, a być może w ciągu roku zawał.

 

Udostępnij:
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Facebook
Facebook
Admin

Written by Admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.