Depresja, stany lękowe, apatia, samotność są stanami do których najczęściej doprowadza nas brak rozmowy z drugim człowiekiem. Zadajemy sobie więc jedno z tych trudnych pytanie – jak rozmawiać?

 

Mój pradziadek, człowiek który urodził się jeszcze przed I Wojną Światową często powtarzał jak człowiek z człowiekiem pogada to nie ma komu dać w twarz. Słabo już go pamiętam, ale mama często przytaczała te słowa. Był ponoć wesołym, wręcz rubasznym człowiekiem, w przeciwieństwie do dziadka ze strony mojego ojca. On miał w swoim doświadczeniu życiowym zsyłkę na Syberię i domy dziecka infiltrowane przez NKWD. Jego powiedzonkami były „nie mów nikomu co dzieje się w domu”, „nigdy nie okazuj co myślisz”, „im mniej o tobie wiedzą tym, bardziej cię szanują”. Dziadek, a pewnie przez to mój tata, to byli zamknięci w sobie ludzie. Mieli problemy z radzeniem sobie z emocjami. Można nawet zaryzykować stwierdzeniem, że byli zastraszeni wszystkim co dzieje się dookoła.

 

Te przykłady z mojej rodziny nauczyły mnie, że tłumienie w sobie uczuć to droga donikąd. Lepiej już ciągle gadać niż stać się zamkniętym w sobie naburmuszonym idealistą, który cierpi w swojej samotności.

 

Zauważyłem, że ludzie po prostu potrzebują sobie z kimś pogadać. Zwłaszcza ci starsi.

 

W przerwie między jednym, a drugim serialem wybierają się „na miasto” do przychodni, lub do sklepu by zaczepiać innych i prowokować do rozmów. Pewnie w tym czasie młodsi siedzą na profilach społecznościowych lub mają to szczęście by móc wygadać się w pracy, czy w szkole.

Gadamy z ludźmi, ale czy tak naprawdę potrafimy rozmawiać?

To przerażające, ale tysiące ludzi codziennie szuka w internecie porad o tym „jak rozmawiać?” .

 

Szukamy porad o tym jak rozmawiać starając się o pracę, radzimy się co mówić, gdy chcemy dostać podwyżkę. Wpisujemy w Google hasła, aby dowiedzieć się jak rozmawiać z dziećmi i rodzicami na trudne tematy. Jak poderwać chłopaka czy dziewczynę. Co mówić podczas pierwszej randki. Jak rozmawiać żeby uratować związek małżeński, zatrzymać dziewczynę, zrozumieć chłopaka. W erze internetu i socjal-mediów nie wiemy jak rozmawiać z ludźmi. Zauważyłem, że w wielu domach pojawia się strach nawet gdy zadzwoni telefon. Co mówić, aby nie strzelić przysłowiowej gafy. Najgorsze są telefony z reklamami. Jak umiejętnie spławić akwizytora aby nam czegoś nie wcisnął i nie przedłużał rozmowy. Jak zrobić to delikatnie żeby nie urazić tego człowieka i na tyle sprawnie żeby czynność odniosła pożądany skutek.

 

To ciekawe, że dużo łatwiej nam idzie na portalach społecznościowych, czatach, czy przez SMS-y. Wystarczy kilka e motków i sprawa załatwiona. Gotowe graficzne szablony do wyrażania naszych emocji. Klik, klik i już. Wynalazek XXI wieku.

 

Czy to wszystko na co nas stać?

Portale społecznościowe są swoistym ekshibicjonizmem dla ich użytkowników. To forma rozmowy w której dwie osoby ciągle coś mówią, ale nawzajem w ogóle siebie nie słyszą. Równoległe światy komunikacji. Oczywiście są i na to sposoby. Wysyłamy jakieś zdjęcie do znajomych poprzez Messengera i czekamy na zainteresowanie nami. Oczywiście wszystko zależy od oryginalności zdjęcia. Przykładowo jak wyślę zdjęcie ukochanej suni leżącej pod kroplówka zaraz mogę się spodziewać tłumu ciekawskich i próśb żeby opisać, ze szczegółami, wydarzenie.

 

Taka aktywność co najmniej na chwilę zabije depresję, chandrę, próżność czy samotność.

 

W realu tak się nie uda. Z taką łatwością nie zaciekawimy innych swoją osobą.

 

Kiedyś wujek powiedział o jego córce, a mojej kuzynce i jej facecie, że „potrafią ze sobą rozmawiać”.  Zupełnie jak w filmie „Słyszeliście o Morganach” z Hugh Grantem. Ja mam na to swoje określenie. To taka humanizacja związku dwojga ludzi. Po prostu czasem nasza dziewczyna lub chłopak mogą też być naszym przyjacielem. To się zdarza. Jednak obserwując różne małżeństwa nie zauważyłem, by było to normą. Ludzie w tych samych domach spędzają obok siebie życie, a tak naprawdę nic ich nie łączy oprócz ponoszenia wspólnych opłat, obowiązku wychowania dzieci, czy walki o to by się nie pozabijać wzajemnie. My na prawdę nie potrafimy ze sobą rozmawiać.

 

Na czym polega rozmowa?

Rozmowa nie polega jedynie na wygłaszaniu swoich mądrości, czy słuchanie czyichś przemówień. To gotowość wymiany poglądów, wspólne osiąganie kompromisów. Odnajdywanie najlepszych rozwiązań. Jak ustrzec się tego by nasza rozmowa ze znajomą nie wyglądała jak równoległe monologi, w których każdy chce wygadać co ma do powiedzenia, walczy, aby nie dopuścić drugiej osoby do głosu, a na koniec po prostu wrócić do swoich zajęć z wiarą w to, że się fajnie pogadało? Zupełnie jak gadające głowy w TV, tylko, że im za to płacą.

 

Jak nauczyć się rozmawiać?

Są zawody w których płaci się za umiejętność „gadania”. Tak zwane „papugi”, czyli adwokaci, psychologowie, doradcy, mediatorzy, managerowie czy bardzo popularni dziś pracownicy call center.

Kursy do pracy w call center uczą odporności w rozmowie z trudnym klientem. Jak nauczyć się wcisnąć chociażby najdurniejszy produkt, i jak to wszystko ubrać w tak dobrane słowa by nie ponosić za nic odpowiedzialności. Dużo ciekawsze są już szkolenia dla managerów i mediatorów. Sztuka zarządzania kryzysem jest bardzo ważną umiejętnością dla osób chcących pracować w kadrze kierowniczej. Podobnie jest z umiejętnością negocjacji cen, czy zawieranych kontraktów. Może przydaje się to komuś w pracy, ale mało co w życiu. Dużo ciekawsze wydają się kursy osiągania kompromisu.

 

Czytałem o takich kursach organizowanych na Śląsku dla członków rad parafialnych. Jak osiągnąć konsensus przy dwu całkowicie różnych zapatrywaniach na dany problem. Z pewnością przydałby się taki kurs dla rodzin żeby skończyć z „nie bo nie”.

 

Jak zadbać o kulturę rozmowy by jedna osoba dopuszczała drugą do głosu?

Najlepiej to widzimy na większych zgromadzeniach. W szkole, w pracy, na wycieczce ciężko jest nam się przebić ze swoim słowem zwłaszcza gdy mamy problemy z artykulacją swoich myśli. To chyba jest najczęstszym powodem zamykania się w sobie. Tak jak z tym odebranym telefonem od kolegi taty. Nie dość, że biegniemy przez pół domu by podnieść słuchawkę to jeszcze dostaniemy burę, za to że mało się uśmiechaliśmy podczas rozmowy. Tak jakbyśmy gadali przez wideofon.

Dobrze rozmawia się z ludźmi starszymi. Pewnie dla wielu z nich jesteśmy swoistymi powiernikami. Czasem w sklepie zaczepi jakaś starsza kobieta z prośbą o pomoc w zakupach. Porównaj cenę, dobierz odpowiedni towar do jej oczekiwań. Czasem ludzie podglądają swoje zakupy chcąc skorzystać z tych samych promocji i okazji.  Czasem można przyjść z zakupów z przepisem na ciekawe danie. Tak kiedyś zasłyszeliśmy przepis o zapiekanych węgierkach z camembertem i i rozmarynem, często z niego korzystamy, podkreślając zawsze przy tym, że to danie według przepisu pani kasjerki z marketu. 🙂

 

Rozmowa jest też ważna dla osób chorych. Gdy znajoma w liceum pracowała jako wolontariuszka w szpitalu często widziała w oczach niektórych chorych strach. Co z nimi dalej będzie? Jak ma wyglądać ich operacja, jak się ułoży przyszłość? To są bardzo zagubieni ludzie, którzy bardzo potrzebują rozmowy z drugim człowiekiem. Dla nich rozmowa i zainteresowanie jest najlepszym lekiem na stres i pokonanie strachu.

 

Dużo jest ludzi samotnych dla których uśmiech drugiego człowieka, parę słów może być najważniejszym wydarzeniem w ciągu dnia.  Zawsze byłem ciekawy jak wygląda kółko różańcowe, godziny biblijne, spotkania parafialne. To też po prostu okazja do rozmów dla samotnych ludzi. Jedni mają klub seniora inni spotkanie w salce katechetycznej, jeszcze inni w supermarkecie przy garnkach, czy w przychodni w kolejce do lekarza. Tam odnajdują swój mały świat do rozmów.

Marzeniem wielu osób jest to ażeby w swoim domu móc rozmawiać, aby można było pogadać, nawet tylko przez chwilę przy wieczornej kolacji.

 

Bez włączonej telewizji, laptopa, czy dzwoniącego telefonu…

 

Powiedz kochanie jak minął Ci dzień… tak mało, a w niektórych domach to ciągle zbyt dużo.

Udostępnij:
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Facebook
Facebook
Admin

Written by Admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.